Taka ilustracja: jest w Zakopanem teatr imienia Witkacego i w tym teatrze wystawiono kiedyś jego mało znaną sztukę, która polegała na tym, że na scenie grupa aktorów przez trzy godziny grała w karty, natomiast na widowni siedziała w nabożnym skupieniu publiczność i nikt przez ten czas nie ośmielił się nawet rozpakować krówki. Tymczasem w scenariuszu napisano, że zespół ma rżnąć w karty do momentu, gdy publiczność trafi szlag i zacznie ona wyć i tupać. Wówczas należało karty odłożyć i rozpocząć sztukę. Naturalnie do niczego takiego nie doszło. Nikt nie ośmieli się wyć i tupać na sztuce WITKACEGO, choćby nie miała sensu, a zwłaszcza wtedy, zatem mało brakowało, a aktorzy graliby w te nieszczęsne karty do dzisiaj.
Jarosław Grzędowicz, Nowa Fantastyka 2008/8
