Gdybyś wiedział jaka twoja władza!

2008-11-02 19:34

Człowieku! Gdybyś wiedział jaka twoja władza!
Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze,
Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza,
I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze;
Gdybyś wiedział, że ledwie jedną myśl rozniecisz,
Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły,
Tak czekają twej myśli – szatan i anioły:
Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz;
A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz
I sam nie wiesz gdzie lecisz, sam nie wiesz, co zdziałasz…
Ludzie! Każdy z was mógłby, samotny, więziony,
Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony.

Adami Mickiewicz, Dziady

Skomentuj

***

2008-10-28 14:23

I invented my life by taking for granted that everything I did not like would have an opposite, which I would like.

Coco Chanel

Skomentuj

Life is thickly sown with thorns...

2008-10-10 15:08

Life is thickly sown with thorns, and I know no other remedy
than to pass quickly through them. The longer we dwell on our
misfortunes, the greater is their power to harm us.

Miguel de Cervantes Saavedra

Skomentuj

Szczęście w Pokerze

2008-08-07 05:05

Na dłuższą metę szczęście nie ma znaczenia w pokerze, ale krótka meta jest dłuższa, niż nam się wydaje.

Rick Bennet

Skomentuj

Nazwać lęk = pokonać lęk

2008-08-02 15:47

Najgorsze było na pewno wyobrażenie, że gdy ja będę gdzieś za morzem, moja firma upadnie. Było to wysoce prawdopodobne. Powiedzmy, że przez przypadek nie dotrze do mnie list z jakimś wezwaniem i zostanę pozwany do sądu. Moja firma zostanie zamknięta, zapasy zepsują się na półkach, podczas gdy ja w smutku i samotności będę marzł na chłodnym irlandzkim wybrzeżu. Płacząc na deszczu. Z mojego rachunku bankowego wyparuje 80% depozytów i ktoś na pewno ukradnie mi samochód oraz motocykl z garażu. Ktoś też zapewne napluje mi na głowę z balkonu, gdy będę dzielił się resztkami jedzenia z bezdomnym psem. Pies w tym momencie wystraszy się i kłapnie zębami prosto w moją twarz. Mój Boże, życie jest ciężkie, cholernie ciężkie.

(…)

Gdy tylko przemogłem niejasny niepokój i niewyraźną obawę przed precyzyjnym określeniem swojego koszmaru, swojego najgorszego scenariusza, przestałem się bać podróży. Nagle zacząłem myśleć o prostych krokach, jakie będę mógł wykonać, by uratować to, co jeszcze mi zostanie. (…) Mogłem sprzedać część swoich mebli i ograniczyć jedzenie w restauracjach. Mogłem ukraść kieszonkowe przedszkolakom, które codziennie rano przechodzily obok mojego mieszkania. Miałem wiele możliwości.

Timothy Ferris, 4-godzinny tydzień pracy

Skomentuj

« Starsze wpisy